Przyczyny niepowodzeń szkolnych dzieci

Autor: Beata Zawadzka

Powodzenia dziecka w pracy dydaktyczno - wychowawczej powinno być przedmiotem troski wszystkich rodziców. Niepowodzenia szkolne dzieci bywają liczne i skomplikowane, podobnie jak sam proces kształcenia i wychowania. Prowadzone badania nad wieloma uwarunkowaniami tego niepokojącego zjawiska wykazały, że jedną z przyczyn takich niepowodzeń może być zła sytuacja w rodzinie dziecka.

Termin powodzenia i niepowodzenia w pracy dydaktyczno - wychowawczej należy rozpatrywać zawsze łącznie, w nauczaniu bowiem kiedy kończy się powodzenie, zaczyna się niepowodzenie i odwrotnie.

Pojęcie niepowodzenia można najogólniej zdefiniować jako stan, w jakim znalazło się dziecko na skutek niespełnienia wymagań szkoły.

Szukając przyczyn niepowodzeń szkolnych, spotkałam się z różnymi ich klasyfikacjami.

Pedagodzy dzielą przyczyny porażek na różne kategorie. Świadczy to o ogromnej złożoności problemu, a także szerokim jego zakresie.

W niniejszej pracy przyjmę klasyfikację przyczyn niepowodzeń szkolnych według Cz.Kupisiewicza. Są to: 
a) przyczyny ekonomiczno - społeczne ( złe warunki materialne i mieszkaniowe, rozpad struktury rodziny, niski poziom intelektualny i kulturalny rodziców, niewłaściwa postawa rodziców wobec dziecka, brak zrozumienia i zaspokojenia potrzeb dziecka), 
b) przyczyny pedagogiczne (tkwią w procesie dydaktycznym, mogą być spowodowane niedostatecznym przygotowaniem nauczycieli, popełnianymi przez nich błędami dydaktycznymi oraz wadliwą postawą w stosunku do uczniów), 
c) przyczyny biopsychiczne (tkwiące w dziecku np.: wady wymowy, wzroku, słuchu).

Według Cz. Kupisiewicza niepowodzenia w nauce szkolnej charakteryzują się występowaniem wyraźnych rozbieżności między wymaganiami wychowawczymi i dydaktycznymi szkoły a postępowaniem uczniów oraz uzyskiwanymi przez nich wynikami nauczania.

Między trudnościami w nauce a trudnościami w zachowaniu dziecka zachodzi ścisła współzależność, chociaż w początkowym okresie może zachodzić tylko jeden rodzaj trudności. Jest to zrozumiałe, ponieważ trudności w nauce powodują różne reakcje dziecka, takie jak zniechęcenie do nauki, agresywne zachowanie, systematyczne wagarowanie i uciekanie ze szkoły, co z reguły wywołuje konflikty z nauczycielami i powstanie trudności wychowawczych. Zaburzenia w zachowaniu ujawniane przez dziecko na terenie szkoły (np. znaczna nadpobudliwość, brak wytrwałości) mogą się przyczynić do powstania trudności w nauce (brak koncentracji uwagi na lekcji, niezdolność do systematycznego odrabiania zadań domowych pociągają nagromadzające się luki w wiadomościach).

Środowisko w którym rozwija się dziecko, ma bardzo duży wpływ na późniejsze efekty edukacji. Sytuacja materialna rodziców, właściwa atmosfera w domu, wartości uznawane w rodzinie, zaspokojenie potrzeb dziecka są warunkiem prawidłowego rozwoju osobowości.

O pozytywnym stosunku do nauki decyduje wiele czynników, wśród nich ważne jest przygotowanie ucznia do szkoły przez rodziców. Składa się on z dwóch etapów:

  • długofalowego, obejmującego cały wiek przedszkolny,
  • bezpośredniego, obejmującego ostatni rok przed pójściem do pierwszej klasy.

    Pierwszy etap polega na trosce o prawidłowy, harmonijny, wszechstronny rozwój psychofizyczny dziecka, na zapewnieniu mu jak najlepszych warunków życia oraz na właściwym oddziaływaniu wychowawczym.

    Czytaj dalej:
    http://www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=10780

Piję, bo się boję, czy boję się, bo piję?

Z Panią Ewą Miturską, rozmawiała Anna Góra.

Osoby uzależnione  doświadczają różnych problemów natury psychicznej. Badania empiryczne wykazują, że na przestrzeni ostatnich lat można zarejestrować coraz częstsze występowanie  wraz z uzależnieniem   innych  chorób, m.in. takich jak zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, zaburzenia odżywiania czy schizofrenia. Skąd bierze się ta współzachorowalność? Czy osoby chore, próbując poprawić swoje samopoczucie zażywają środki psychoaktywne i popadają w uzależnienie, czy też może  nadużywanie przez nie substancji psychoaktywnych doprowadza do występowania choroby psychicznej? Na temat podwójnej diagnozy rozmawialiśmy z Ewą Miturską, psychologiem i psychoterapeutką z Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie.

Anna Góra: Ostatnio coraz częściej mówi się o występowaniu u osób uzależnionych różnych zaburzeń psychicznych. Czy można powiedzieć, że choroba psychiczna jest wynikiem uzależnienia, czy raczej odwrotnie? 

Ewa Miturska: Współwystępowanie zaburzeń psychicznych i uzależnienia w diagnostyce jest określane terminem podwójnej diagnozy (z ang. dual diagnosis – przyp. red). Rozumiane jest to jako występowanie więcej niż jednego specyficznego zaburzenia w określonym przedziale czasowym. 
W przypadku wielu pacjentów nie można jednak określić jednoznacznie, który rodzaj dysfunkcji wystąpił wcześniej i miał tzw. charakter pierwotny. Poniekąd jest to pytanie filozoficzne  w stylu: „co było pierwsze - jajko czy kura?”. Liczne badania empiryczne pokazują różne, nierzadko sprzeczne wyniki w tym obszarze. Wiadomo, że osoby doznające dyskomfortu psychicznego czy cierpienia emocjonalnego  częściej sięgają po substancje psychoaktywne w celu tzw. samoleczenia. Najczęściej zażywanie przez nie tych substancji ma doprowadzić do uspokojenia, zapomnienia o problemach czy dodania sobie odwagi w stresujących sytuacjach. Działania takie mogą w konsekwencji  prowadzić do uzależnienia. Inne badania pokazują z kolei kierunek odwrotny, tj. osoby nadużywające środków psychoaktywnych doświadczają często licznych konsekwencji zażywania substancji psychoaktywnych, m.in. są to skutki w sferze funkcjonowania psychospołecznego danej jednostki. Dotyczy to zmian w obszarze poznawczym, emocjonalnym i behawioralnym. Efektem zażywania substancji psychoaktywnych według takiego wzorca może być rozwój zaburzenia psychicznego. . Tak więc oba warianty współwystępowania są możliwe. Czasem też zażywanie substancji psychoaktywnych przez pacjenta może aktywować jakieś pierwotne zaburzenie, co do którego ma on predyspozycje  biologiczne, a które bez używania tych środków mogłyby nie zostać uaktywnione.

A.G.: Który wariant współwystępowania jest w takim razie częstszy?

E.M.: Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Współwystępowanie zaburzeń może mieć charakter kilku wariantów. Po pierwsze, ciągły i obustronny wpływ podtrzymujący aktywność obu schorzeń. Po drugie, nadużywanie substancji może być mechanizmem wyzwalającym zaburzenie psychiczne. Po trzecie, używanie substancji w celu  „samoleczenia” może prowokować pojawienie się dysfunkcji psychicznych lub też - po czwarte - mogą istnieć wspólne mechanizmy neurobiologiczne obu zaburzeń, np. dysfunkcja układu dopaminergicznego w depresji i uzależnieniach, a w końcu – po piąte – dopuszczalny jest wariant używania substancji psychoaktywnych w celu radzenia sobie z efektami ubocznymi stosowania leków, np. neuroleptyków.

Na ten temat są też prowadzone badania, ale nie jest ich wiele, ponieważ tak naprawdę nie ma to dużego  znaczenia dla praktyków terapii . W sytuacji, gdy pacjent poddawany jest diagnozie, nie ma różnicy, co było pierwsze - jest to współwystępowanie i w związku z tym w procesie leczenia trzeba zająć się zarówno jednym, jak i drugim zaburzeniem. Ogółem przyjmuje się, że pierwszeństwo ma tutaj leczenie odwykowe,  terapia ukierunkowana na zaniechanie zażywania substancji psychoaktywnej, utrzymywanie abstynencji i wzmocnienie pacjenta w trzeźwieniu, a dopiero potem w procesie dalszego leczenia przechodzi się do terapii zaburzenia osobowości czy rehabilitacji określonej choroby psychicznej.

A.G.: Jakiego rodzaju zaburzenia są diagnozowane razem z uzależnieniem i które z nich są najczęstsze?

(...)

Dowiedz się więcej na:
http://uzaleznienie.com.pl/alkoholizm/gdzie-szukac-pomocy/uzaleznienie/587-pije-bo-sie-boje-czy-boje-sie-bo-pije.html

APEL TWOJEGO DZIECKA

 (Tekst często przypisywany J. Korczakowi,
choć należy być ostrożnym z tak „oczywistym” jego sygnowaniem…).

  • Niepsuj mnie, dając mi wszystko, o co Cię proszę. Niektórymi prośbami jedynie wystawiam Cię na próbę.
  • Nie obawiaj się postępować wobec mnie twardo i zdecydowanie. Daje mi to poczucie bezpieczeństwa.
  • Nie pozwól mi utrwalać złych nawyków. Ufam, że Ty pomożesz mi się z nimi uporać.
  • Nie postępuj tak, abym czuł się mniejszy niż jestem. To sprawia, że postępuję głupio, żeby udowodnić,że jes tem duży.
  • Nie karć mnie w obecności innych. Najbardziej mnie przekonujesz, gdy mówisz do mnie spokojnie i dyskretnie.
  • Nie ochraniaj mnie przed konsekwencjami tego, co zrobiłem. Potrzebne mi są również bolesne doświadczenia.
  • Nie przejmuj się zbytnio, gdy mówię że Cię „nienawidzę”. To nie Ciebie nienawidzę, ale ograniczeń, które stawiasz przede mną.
  • Nie przejmuj się zbytnio moimi małymi dolegliwościami. Pomyśl jednak czy nie staram się przy ich pomocy przyciągnąć Twojej uwagi, której tak bardzo potrzebuję.
  • Nie gderaj. Będę się bronił, udając głuchego.
  • Nie dawaj mi pochopnych obietnic, bo czuję się bardzo zawiedziony, gdy ich później nie dotrzymujesz.
  • Nie przeceniaj mnie. To mnie krępuje i niekiedy zmusza do kłamstwa, aby nie sprawić Ci zawodu.
  • Nie zmieniaj swoich zasad postępowania w zależności od układów. Czuję się wtedy zagubiony i tracę wiarę w Ciebie.
  • Nie zbywaj mnie, gdy stawiam Ci pytanie. Ja znajdę informację gdzie indziej, ale chciałbym, żebyś Ty był moim przewodnikiem po świecie.
  • Nie mów, że mój strach i moje obawy są głupie. Dla mnie są bardzo realne.
  • Nigdy nawet nie sugeruj, że Ty jesteś doskonały i nieomylny. Przeżywam zbyt wielki wstrząs, gdy widzę, że taki nie jesteś.
  • Nigdy nie myśl, że usprawiedliwianie się przede mną jest poniżej Twojej godności. Wzbudza ona we mnie prawdziwą serdeczność.
  • Nie zabraniaj mi eksperymentowania i popełniania błędów. Bez tego nie mogę się rozwijać.
  • Nie zapominaj jak szybko dorastam. Jest Ci zapewne trudno dotrzymać mi kroku, ale – proszę Cię – postaraj się.

Czy zostałeś zgwałcony psychicznie?

Autor: Dorota Wysokińska

Czy jesteś jedną z tych osób, które słysząc krzyki za ścianą, pogłaśnia telewizor żeby je zagłuszyć? Czy uważasz, że to nie Twoja sprawa?

A może myślisz, że to normalne i nic takiego się nie dzieje? – w końcu nie pierwszy raz dochodzi tam do takiej sytuacji.

Być może nie przychodzą Ci do głowy takie myśli czy wyobrażenia, ale tam za ścianą może być ktoś, kto jako słaba i bezbronna osoba znalazła się na ringu, z którego nie zejdzie, dopóki nie padnie na deski.

A może codziennie mijasz na ulicy kogoś, kto idzie ledwo powłócząc nogami, przygarbiony i sprawia wrażenie, jakby nic go nie interesowało? Jakby z każdą chwilą bardziej ulatniało się z niego życie?

A może sąsiadka, którą uważasz za przyjaciółkę i chcesz brać z niej przykład jest regularnie wykorzystywana seksualnie w pracy?

Statystyki

Osób doświadczających różnych form przemocy jest zbyt wiele w obecnym świecie. Wiesz, że w 2010 roku:

  • Liczba ofiar przemocy domowej wyniosła 134.866, w tym 82.102 stanowiły kobiety, młodzież w wieku 13-18 lat stanowiła 13.311,  dzieci przed ukończeniem 13 roku życia, a więc te najmłodsze, które nie mają jak się bronić to 26.802 osób!!!
  • Najwięcej przestępstw tego typu dokonuje się pod wpływem alkoholu!
  • 2549 osób zostało zmuszonych przez przemoc lub groźbę do bezprawnego wykonania określonego działania.
  • Zaś w miejscu pracy najpopularniejsze są działania mobbingowe, dyskryminacja i molestowanie seksualne. 

Ważne!

Przemoc, to każde zdarzenie, na które człowiek nie wyraża zgody, a mimo to, jest przez drugą stronę (sprawcę/sprawców) wykonywane.

Mobbing zaś to nic innego jak celowe, systematyczne, powtarzające się przez dłuższy okres czasu, zachowanie drugiej osoby, czy to współpracownika czy szefa, które narusza Twoją osobistą godność

 Zawsze możesz pomóc sobie i swoim bliskim! Jeśli chcesz wiedzieć JAK TO ZROBIĆ czytaj dalej.

Przejdź do artykułu:
http://www.psychorada.pl/news,czy-zostales-zgwalcony-psychicznie.html

Jak uciekasz przed prawdą o sobie?

 Autor: Magda Urbanek-Hudziak

Któż z nas nie powie, że woli najgorszą prawdę od najpiękniejszego kłamstwa? Że lepiej wiedzieć, na czym się stoi? Bez namysłu większość z nas się zgodzi. Jednak taka akceptacja jeszcze nie oznacza, że w życiu kierujemy się wyłącznie prawdą, mówimy prawdę i chętnie ją przyjmujemy. 

Prawda może dotykać, boleć, krzywdzić. Może być niewygodna, niepopularna czy nieznośna. Dlaczego więc mielibyśmy się skazywać na życie w prawdzie absolutnej, skoro może się to wiązać z cierpieniem? Która zakochana kobieta chciałaby usłyszeć od swojego mężczyzny, że nie jest miłością jego życia? Który mężczyzna chciałby się dowiedzieć, że nie jest dobrym kochankiem? Które dziecko chciałoby odkryć, że nie było chciane przez swoich rodziców?

Nie w(y)trącaj się

Wbrew deklaracjom, jakoby prawda była jedną z najwyższych wartości w życiu, na co dzień niejednokrotnie zachowujemy się, jakbyśmy hołdowali odmiennej zasadzie. Uciekamy od nadmiernie prawdomównych ludzi, aby nie usłyszeć prawdy na swój temat. Traktujemy ich jak zagrożenie. Jesteśmy skłonni nawet posunąć się do zerwania kontaktów, niż skonfrontować się z komunikowanymi przez nich informacjami o spostrzeżeniach.

Dobrą ilustracją tej postawy są matki, które reagują agresją na każdy komentarz pod adresem ich metod wychowawczych, a już w żadnym wypadku nie można złego słowa powiedzieć o ich dzieciach. Często takie reakcje wynikają z faktu, iż kobiety te mylnie uznają, że krytyczna informacja odnosi się do całokształtu macierzyństwa i odbierają ją jako zarzut: „jesteś złą matką". Tymczasem większość uwag dotyczy pojedynczych zachowań, najczęściej wypowiedzianych w dobrej wierze przez bardziej doświadczone osoby, które chciałyby pomóc uporać się z problemem wychowawczym. Nikt więc nie podważa kompetencji rodzicielskich jako takich, tylko zwraca uwagę - czasem słusznie - na pojedyncze kwestie. Przewrażliwione matki, zwłaszcza przy pierwszych dzieciach, są też często niepewne swojej roli, nie do końca wiedzą, jak powinny postępować, dlatego każdy - nawet pozornie neutralny komentarz - może spotkać się z odrzuceniem. Ostatecznie pod wrogą odpowiedzią: „nie wtrącaj się w nieswoje sprawy, to moje dziecko i będę je wychowywać po swojemu" kryje się głęboki lęk przed odkryciem, że być może ten ktoś ma rację, że wcale nie radzę sobie tak świetnie, jak chciałabym itp.

Oczywiście nikt nie skorzysta z „dobrej rady" udzielonej w niewłaściwym momencie i pochodzącej od osoby, której nie ufamy, ale odcinając się całkowicie od zewnętrznych źródeł informacji o nas samych, pozbawiamy się możliwości korekty zachowań i wypróbowania sprawdzonych środków zaradczych.

Ego uzbrojone

W kontaktach z innymi ludźmi bardzo często boimy się, aby nikt nie naruszył naszego dobrostanu psychicznego. Żeby nie wytknął nam naszych błędów, nie krzywdził swoimi opiniami. Jednak gdy za wszelką cenę będziemy chronić granice ego i zanadto skupimy się na odpieraniu ataków (bo za takie uznajemy cudze osądy), nie zauważymy, że być może odrzucamy prawdę na swój temat. W służbie ochrony samooceny mamy do dyspozycji różnorodne mechanizmy obronne, z jakich nieświadomie korzystamy w większości sytuacji życiowych, które odbieramy jako zagrażające. Każdy z nas bowiem chce się uważać za osobę mądrą, wartościową, godną szacunku, kompetentną, ogólnie dobrze radzącą sobie w życiu itp. Zatem gdy tylko ktoś lub coś mogłoby zachwiać naszym pozytywnym obrazem własnej osoby, od razu przywołujemy jeden z tychże mechanizmów, aby zredukować nieprzyjemny dysonans poznawczy. Należą do nich między innymi wyparcie, zaprzeczenie, sublimacja czy racjonalizacja. Wszystkie one pomagają nam poradzić sobie z wewnętrznymi konfliktami, których różnych powodów nie możemy ujawnić wprost, a którym trzeba dać upust chociażby dla zachowania higieny psychicznej.

Przejdź do pełnej treści artykułu:
http://www.psychorada.pl/news,jak-uciekasz-przed-prawda-o-sobie.html

Więcej artykułów…

  1. co jest prawdą?